Czy to normalne, że hiperfokus trwa od kwietnia?
Przeszłam chyba na poziom pełnej hiperfiksacji. Mój mózg od miesięcy żywi się jednym tematem: jak Viscount fizycznie modeluje głosy organowe. Konsekwencja? Na blogu od pół roku cisza, bo cała dopamina idzie w jedno miejsce.
Na dodatek nie mam nawet z kim o tym pogadać. Kogo w codziennym życiu interesuje implementacja patentu, optymalizatory stochastyczne, a w planach sieci CNN i symulacje numeryczne LBM do akustyki piszczałek? W sieci trafiłam chyba tylko na analizy dr. Colina Pyketta.
Efekt jest taki, że z jednej strony mam wyrzuty sumienia przez stojący blog, a z drugiej — tkwię w super-niszowej norce królika i nie mam jak z niej wyjść.
Też tak macie, że Wasz hiperfokus jest tak odklejony i niszowy, że dosłownie nie ma z kim o nim podyskutować?
… reposted this!
… liked this!
… reposted this!
… reposted this!
@Amelia Krasucka
Mi cokolwiek się przejada średnio po miesiącu, więc nie wgryzam się na tyle głęboko, żeby stracić kontakt z powierzchnią. Poza tym mam szerszy front poszukiwań i jak mi wątki się mnożą to później mózg się gotuje, bo nie przyjmuje takiego wolumenu szczegółów… Ale później maszyna losująca zostaje ponownie uruchomiona i jest chwila ulgi. Albo przerwa techniczna po przegrzaniu…