Samotność w hiperfokusie i hiperfiksacji

Czy to normalne, że hiperfokus trwa od kwietnia?

Przeszłam chyba na poziom pełnej hiperfiksacji. Mój mózg od miesięcy żywi się jednym tematem: jak Viscount fizycznie modeluje głosy organowe. Konsekwencja? Na blogu od pół roku cisza, bo cała dopamina idzie w jedno miejsce.

Na dodatek nie mam nawet z kim o tym pogadać. Kogo w codziennym życiu interesuje implementacja patentu, optymalizatory stochastyczne, a w planach sieci CNN i symulacje numeryczne LBM do akustyki piszczałek? W sieci trafiłam chyba tylko na analizy dr. Colina Pyketta.

Efekt jest taki, że z jednej strony mam wyrzuty sumienia przez stojący blog, a z drugiej — tkwię w super-niszowej norce królika i nie mam jak z niej wyjść.

Też tak macie, że Wasz hiperfokus jest tak odklejony i niszowy, że dosłownie nie ma z kim o nim podyskutować?


Fediverse reactions
0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Amelia Krasucka
6 dni temu

… reposted this!

nicole mikołajczyk
6 dni temu

… reposted this!

Kierunkowy74
6 dni temu

… reposted this!

Zośka ⚛
6 dni temu


Mi cokolwiek się przejada średnio po miesiącu, więc nie wgryzam się na tyle głęboko, żeby stracić kontakt z powierzchnią. Poza tym mam szerszy front poszukiwań i jak mi wątki się mnożą to później mózg się gotuje, bo nie przyjmuje takiego wolumenu szczegółów… Ale później maszyna losująca zostaje ponownie uruchomiona i jest chwila ulgi. Albo przerwa techniczna po przegrzaniu…